Zwykła Niezwykła Mama – Historia Agnieszki – mamy trojaczków karmionych piersią – Case Study

Materiał ten czekał bardzo długo na publikacje bo od czerwca a może i dłużej. Maluszki pojawiły się na świecie pod koniec sierpnia zeszłego roku. Agnieszka skontaktowała się ze mną kiedy maluszki miały już skończone 3 miesiące. Byłam w szoku kiedy napisała do mnie mama trojaczków karmionych piersią! Miałam ochotę wyć z zachwytu i gdyby nie odległość to wsiadłabym w auto i jechała pomóc ile mogę. Udało się porozmawiać i sytuacja Agnieszki się poprawiła wkrótce. Ale zacznijmy od początku…. Zapraszam na wywiad.

1

 

  • Opowiedz co wiedziałaś o karmieniu piersią przed zajściem w ciąże? Czy w Twojej rodzinie karmiono piersią dzieci? Jak wyobrażałaś sobie karmienie dzieci po porodzie? Jeśli planowałaś karmienie piersią to jak długo?

Ponieważ byłam już przeszczęśliwą mamą Erysia o karmieniu piersią wydawało mi się, że wiem wszystko łącznie z bólem sutków. Pamiętam jak by to było dziś – w szpitalu przystawiłam Go do piersi i zamiast cudownego uczucia poczułam ból. Oczywiście karmiłam dalej ale przez zaciśnięte zęby. Zapytałam położną czy to normalne. Opowiedziała na to, że tak i że ból zaraz minie. Niestety nie minął i dopiero jak przyszła inna zmiana okazało się, że Erykowi trzeba podciąć wiązadełko. Oczywiście jak na złość nie było już nikogo kto mógłby to zrobić więc poproszono nas by wrócić późnym popołudniem. Cały dzień karmiłam zastanawiając się czy ten ból kiedyś się skończy, a póżniej okazało się, że moje sutki są tak obolałe i pogryzione , że przez trzy miesiące każde dostawienie związane było z bólem. Czasami Eryk płakał z kilka minut zanim odważyłam się Go dostawić. Ból nie do opisania. Bolały mnie palce u stóp… Ale po trzech miesiącach ten ból zniknął i karmienie piersią zaczęło być bardzo przyjemne. Mówię o tym bo…

właśnie WTEDY okazało się, że jestem w ciąży … z Trojaczkami! Pomyślałam o karmieniu piersią i powiedziałam sobie : Dam Radę

U mnie w rodzinie dzieci były karmione piersią. Moja mama miała ten sam problem i nie wspomina karmienia dobrze. Przede wszystkim nie wyobrażałam sobie innego sposobu. Dla mnie było to oczywiste, że będę karmić piersią. Postanowiłam, że dam radę przez 6 miesięcy które to uważam za bardzo ważne dla dziecka.

A jak ja to sobie wyobrażałam? Nie wiem! 🙂 Nigdy wcześniej nie karmiłam trojaczków ale założyłam , że się uda. Dziś mają już 10 miesięcy a ja wciąż karmię piersią! 🙂

  • Opowiedz nam troche o ciąży, czy było zaskoczeniem że rosnie pod Twoim serduszkiem nie jedno a troje? 😀 Czy przygotowywałaś się do karmienia piersią?

Pierwsze 7 tygodni przebiegało gładko. A później zmieniło się wszystko. Nie miałam na nic siły, nie mogłam jeść, pić wody i cały czas plułam. Nie mogłam przełknąć własnej śliny. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie byłam wstanie zająć się Erykiem. Momentami myślałam, że jestem już chyba za stara na bycie w ciąży (miałam 36 lat) Nie miałam siły, brzuch miałam duży od razu. Musiałam spać z poduszką ciążową od 7 tygodnia ciąży!!! Na spotkaniu z położną opowiedziałam jej wszystko i powiedziałam również , że moja śp. babcia miała siostrę bliźniaczkę i może ja jestem w ciąży bliźniaczej. Próbowałam wytłumaczyć sobie ten brak sił. Jakoś trudno mi było pojąć, że mogę być bez formy tak z dnia na dzień.

Położna mnie przebadała i mówi: na pewno nie ma bliźniaków, jest tylko jedno. Pomyślałam, że naprawdę jestem za stara skoro tak źle tą ciążę znoszę.

W 12 tygodniu ciąży pojechałam na USG. Niestety byłam na nim sama gdyż mój mąż nie mógł wziąć wolnego. Wszystko było w porządku, mówię tu o moim samopoczuciu, dopóki nie zostałam poproszona do pokoju. Kładąc się na leżance łzy same zaczęły mi lecieć. A co jeśli coś jest nie tak? Jestem tu sama przecież. Poprosiłam panią scenograf by powiedziała mi, że widzi dzidzię i że wszystko jest w porządku. A ona spojrzała na mnie i z uśmiechem na twarzy mów: ja tu widzę trzy bardzo silnie bijące serduszka. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej, ale to ze szczęścia.

Wyobrażacie sobie trzy małe serduszka? Coś niesamowitego, nie do opisania. Ja chyba do dziś jestem jeszcze w szoku 🙂 Nie mogę uwierzyć, że je mamy. Są takie cudowne, Cała czwóreczka 🙂

Każda wizyta w szpitalu to setki pytań do mnie i w drugą stronę również.

Najczęstsze pytanie było jak zamierzam karmić, butelką tak? A ja że piersią. Ale jak pytali. A ja na to, że nie wiem ale chyba jest to do zrobienia. Zawsze mogę karmić dwójkę na raz a jedno chwilę poczeka, Wierzyłam w to, że przecież każde dziecko jest inne i na pewno trafi mi się głodomor, który musi dostać pierś natychmiast 🙂 i dzidzia która może chwilę poczekać 🙂

Nie czytałam nic o karmieniu piersią poza książeczkami które dostałam w szpitalu na temat ciąży mnogiej. Było tam troszkę o tym wspomniane. Ale nic czego bym nie wiedziała i o czym już nie pomyślałam.

W głowie układałam plan karmienia. Najpierw jedno a później dwoje lub na odwrót . Wszystko będzie zależało od dzieci. Zaczeliśmy też nazywać je bejbiczkami.

Jeśli chodzi o położne, cały personel ze szpitala czy też moją środowiskową to trafiłam na bardzo miłych ludzi. Ale nikt się jeszcze nie spotkał z trojaczkami które będą karmione piersią. Wszyscy robili duże oczy i pytali: ale jak? I brawo za decyzję.

 

  • Opisz swój poród. Czy zaczal sie sam czy nie? Czy uważasz że to jak urodziłaś miało wpływ na pierwsze karmienia?

Od samego początku zaplanowane miałam cięcie cesarskie. Mój konsultant założył , że w 34 tygodniu dzieci przyjdą na świat. Ponieważ ja już później dobrze znosiłam ciążę a dzieci pięknie rosły ustaliliśmy , że będą siedziały dopóki dam radę. Bardzo się ucieszyłam, bo zależało mi na tym by jak najdłużej nosić je pod sercem. Niestety w 33 tygodniu (środa) miałam USG i okazało się, że bejbiczek nr 1 przestał przybierać na wadze. Tak przecież o siebie dbałam, jadłam regularnie i zdrowo. Zero kawy , herbaty, słodyczy nawet moich ulubionych lodów…

Od razu w szpitalu dostałam strzykawki i zaczęłam odciągać mleko (siarę). I tak do samego porodu co trzy godziny.

Nasze Kochane bejbiczki przyszły na świat w minutowych odstępach. Każde krzyczało wniebogłosy i był to najpiękniejszy dźwięk w moim życiu. Były takie malutkie a jednocześnie takie silne. Córeczkę mogliśmy poprzytulać, chłopców zabrali na salę. Jak się po chwili dowiedzieliśmy Franuś- ostatni urodzony miał problemy z oddychaniem. Feliks ten który przestał rosnąć okazał się z całej trójki najsilniejszy, choć urodził się najmniejszy.

Myślę, że w moim przypadku sposób porodu nie miał wpływu na pierwsze karmienie raczej to że były one malutkie, że były wcześniakami i musiały leżeć w inkubatorach. Dzieci przez pierwsze dwa dni dostawały wodę a dopiero później moje odciągnięte mleko, które wciąż co trzy godziny odciągałam. Jak tylko były gotowe dostawiłam je do piersi i one tak pięknie ssały.

(Adnotacja: Agnieszce przed zaplanowanym porodem przekazano zestaw do odciagania pokarmu już w ciąży! Z moich doświadczeń wynika, że jest to wysoce skuteczna metoda pobudzenia laktacji i przygotowania się przed Cesarskim Cięciem – tu filmik o tym jak to robić, po co? i kiedy zacząć –> KLIK)

4

  • Opisz okres połogu i jak wyglądało karmienie, jakie problemy napotkałaś. Ile osób i jakie to były osoby które dawały Ci porady/pomagały w karmieniu piersią. Jakie masz wrażenia z opieki poporodowej, którą otrzymałaś?

W moim przypadku największy problem to były plecy. Ból który się pojawił w drugim dniu był nie do zniesienia. To podobno po znieczuleniu, ale pewności nie mam zresztą mało mnie to wtedy obchodziło. Chciałam żeby minął bo ja miałam za dużo rzeczy do zrobienia 🙂 Po sześciu dniach zniknął i mogłam normalnie funkcjonować. Jeśli normalnością można nazwać wieczne odciąganie, przytulanie i karmienie :))))
Odciągałam wciąż co trzy godziny i podobno ilości jakie ściągałam były imponujące. Niesamowite jak ciało kobiety potrafi się dostosować. Wszyscy mnie pytali jak ja to robię – tylko że skąd ja mogłam to wiedzieć 🙂

Taki miałam plan i na szczęście on działał a to że moje ciało wiedziało , że mleka musi starczyć dla trojga było i jest niewiarygodne.

Okazało się, że Lili miała OKROPNE wiązadełko , Feluś nienajgorszę a Franuś był w porządku i on też najpiękniej ssał. Tak książkowo. Nawet położne się nadziwić nie mogły. Ale on też był największy 2122 kg, Lili 1820 kg, a Feluś 1630 kg. Ja miałam wrażenie, że sutek jest większy niż Feluś. One były takie malutkie…
W szpitalu opieka była cudowna. Pomagali mi we wszystkim. Przynosili drugą dzidzię, żebym mogła karmić jednocześnie lub by skin to skin było jak najdłużej. Ponieważ mleko leciało, dzieci ładnie piły a ja mogłam odciągać nikt nie musiał ingerować w moje karmienie. Potrzebowałam pomocy przy wyjęciu dzieci z inkubatora i odłożeniu ich. One były takie malutkie i miały tyle kabli wokół siebie, że ja bałam się zrobić to osobiście.
Cała opieka w szpitalu. Położne, lekarze byli cudowni. Nas podtrzymywali na duchu mówiąc, że maluchy mają super wagę, że są silne i tylko patrzeć jak będą w domu.

Nasze maleństwa wyszły do domu po 4 tygodniach. Położne tak je ułożyły , że jadły co 4 godziny. To było cudowne. Miałam 2 godziny między karmieniami gdzie mogłam zjeść i pobawić się z Erykiem.

Bez mojej mamy w tym okresie nie dałabym rady. Gotowała, pomagała przy dzieciach a przede wszystkim była 🙂

Anię znalazłam przez przypadek.
Dzieci urodziły się pod koniec sierpnia, a 1 grudnia dostały pierwsze mleko modyfikowane o godzinie 18: 00. Dlaczego?

Bo wydawało mi się, że nie miałam mleka.

Karmiłam je piersią co 4 godziny no chyba że domagały się wcześniej. Ale po powrocie ze szpitala (maluchy złapały zapalenie oskrzelików) wołały co 2 godziny. Na początku myślałam, że pewnie chcą się przytulać bo przez 4 dni pobytu Lili i Franuś dostawali moje mleko przez tubę. Ale kiedy jadły co dwie godziny i siedziały na piersi non stop przestraszyłam się, że mleko mi się skończyło. Zaczęłam więc odciągać tuż przed 18 i odciągałam od 300 do 400 ml a one jadły po 150 ml każde. Najgorsze w tym wszystkim było to , że ja nie mogłam wygospodarować czasu dla Erysia. Ja zaczęłam karmić 24 /7. Musiałam coś wymyślić. Miałam w końcu czwórkę dzieci a nie trójkę. Maluchy miały wtedy 13 tygodni. Wtedy to koleżanka Karolina powiedziała mi o Ani. Jak tylko się z nią skontaktowałam to uświadomiła mi, że mleko mam a maszyna nigdy nie odciągnie tyle co dziecko sobie samo wyciągnie. I że mam przystawiać i przystawiać. I tak też zrobiłam. Obecnie maluchy mają już 10 miesięcy a ja wciąż karmię piersią! 🙂

(Adnotacja: Podczas naszej długiej rozmowy wyłapałam pewne zachowania, które wskazywały na typowy skok rozwojowy w wieku 3 miesięcy (przyrosty były zadowalające). Agnieszka nie była w stanie skonsultować się z nikim innym. HV i tak było w szoku, że tak długo karmi. Myślę, że dla mamy jednego dziecka ten okres 3/4 miesięcy często prowadzi do odstawienia, – dokładnie z takich samych przyczyn jakie opisuje Agnieszka „Wydawało mi się, że nie miałam mleka” A tu mówimy o TRZECH małych żarłokach 😉 )

2

Przede wszystkim wszystko jest w głowie. Trzeba się przestawić na pozytywne myślenie i mleko samo będzie płynąć. Uważam też jednak, że oprócz pozytywnego nastawienia trzeba jeszcze jeść regularnie, pić dużo wody i unikać stresujących sytuacji. Jestem przekonana, że gdyby nie obecność mojej mamy a później teściowej i znów mojej mamy to nie dałabym rady karmić tak długo. Dzięki pomocy miałam zawsze posiłek na czas. Jak utknęłam z dziećmi w pokoju to mama przynosiła mi jedzenie na górę. Co prawda ja i tak chodziłam głodna ale ja zawsze jestem 🙂 Pozwolę tu sobie podziękować mojej mamie, teściowej i mojemu mężowi za wsparcie i pomoc oraz Erysiowi za to , że jest takim wyrozumiałym synem i cudownym starszym bratem.

Agnieszko! Jesteś dla mnie superwoman! I jestem Ci wdzięczna, że zgodziłaś się na ten wywiad ❤ Dajesz nadzieję na to, że z odpowiednim wsparciem i nastawieniem naprawdę MOŻNA.

Agnieszka poleca:
– Laktator to must have. U nas sprawdził się Ardo w domu, ale te w szpitalu też są rewelacyjne.
– Na początku ponieważ dzieci były bardzo małe do karmienia używałam zwykłych poduszek, dopiero kiedy podrosły specjalnych do karmienia.

3

UPDATE: Wywiad przeprowadzałam z Agnieszką kiedy jej maluchy miały 10 miesięcy dziś mają… już ROK …Tak rok!

Agnieszka napisała mi „Nie wiem kiedy ten czas zleciał. Cały czas karmię piersią 😀 Trzy razy dziennie. Maluchy jedzą stałe posiłki i wygląda na to że są małymi głodomorami”

Zostaw komentarz dla Agnieszki niech wie, że jest super mamą! ❤

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s