Zwykła Niezwykła Mama – Historia Moniki – mamy bliźniąt karmionych piersią – Case Study

Bliźniaczki Moniki przyszły na świat w Polsce w marcu tego roku. Monika zdecydowała sie podzielić swoją historią. Monika z sukcesem karmi piersią maluchy na żądanie! O tym jak wyglądała jej droga przeczytasz tutaj:

Opowiedz mi o tym jak przygotowywałaś się do porodu bliźniaczek i czy są jakieś lektury które mogłabyś polecić przyszłym rodzicom bliźniaków – dotyczące karmienia piersią?

Jeżeli chodzi o karmienie piersią to zbytnio się nie przygotowywałam, tak samo jak to było z synkiem. Do bliźniaczek miałam już doświadczenie, ponieważ synka karmiłam 16 miesięcy. Przed tamtym porodem chodziłam do szkoły rodzenia, ale nie było tam zbyt dużo tego tematu. Zauważyłam że wśród uczestniczek bardzo często pojawiają się pytania o karmienie piersią, bo wszystkie się czegoś obawiały. Bały się że nie będą miały pokarmu, że nie będą wiedziały jak przystawić dziecko. I powiem szczerze że ja się jakoś tym wszystkim nie przejmowałam i myślałam że jakoś to będzie. Na pewno nie czytałam żadnej książki na ten temat, jedynie co no to blogi, które są dostępne w Internecie.

Jest bardzo fajna grupa na Facebooku “bliźniaki na piersi”, z której też dowiedziałam się wiele cennych porad.

Ale tak naprawdę miałam podejście takie jak przed urodzeniem synka, że będę karmić piersią, bo nie ma innego wyjścia.

I jest to jedyna słuszna decyzja.

Kiedyś gdzieś wyczytałam bardzo mądre zdanie, że karmienie piersią zaczyna się od głowy.

Dlatego myślę że pozytywne nastawienie odgrywa tutaj kluczową rolę.

zabawy z trójką dzieci

Jak wyglądały pierwsze godziny po porodzie, jak sobie zaplanowałaś ten czas, czy miałaś plan porodu? Czy był respektowany? 

Do porodu specjalnie się nie przygotowywałam, bardziej przygotowałam się na pewno przed porodem synka, wtedy miałam plan porodu i on był on respektowany. Natomiast z dziewczynkami miałam z góry zaplanowane cesarkę, więc wyglądało to zupełnie inaczej. Byłam zaplanowana jako pierwsza w środę, więc rano wstałam, dostałam kroplówkę i w zasadzie poszłam na salę operacyjną. I o godzinie 08:32 i 08:34 dziewczynki były już ze mną. Wyglądało to tak że następnie mnie z zszyli, dziewczynki były zabrane do mierzenia i ważenia, a ja pojechałam na salę pooperacyjną. Tam zaraz przywieźli moje córeczki. Spędziłam kilka godzin do pionizacji i tam na tej sali miałam pierwszy raz przystawione dziewczynki do piersi. Pierwsze próby świadczyły o tym, że mleko jest aczkolwiek dziewczynki były małe i słabe, więc szło nam to opornie. Ale potem ciągle robiliśmy następne i następne próby. W szpitalu miałam bardzo dużą pomoc przy karmieniu piersią. Położne przychodziły za każdym razem jak tego potrzebowałam. Aczkolwiek wydaje mi się, że potrzebowałam tego na pewno mniej niż przy synku, bo czułam się zdecydowanie lepiej. Nie powiem że skakałam z radości, bo był ból i zmęczenie i wszystkie dolegliwości, ale przy synku pamiętam, że nie byłam w stanie nic zrobić. Nie mogłam się podnieść, nie mogłam wziąć go na ręce sama, a teraz wstawałam, w zasadzie sama podnosiłam dziewczynki, ale i tak poprosiłam położną o pomoc, bo dziewczynki nie chciały ssać więc położne pomagały mi je dostawić i rozkręcić na początek laktacje. Używałam też laktatora, żeby trochę dokarmić. Dziewczynki były małe, a musiały nabrać na wadze, żebyśmy wyszły ze szpitala. Dostały też pierwszego dnia mm, ale w małych ilościach, jak jeszcze nie mogłam odciągnąć. Od trzeciego dnia miałam już nawał, ściągałam pełne pojemniczki. Jedna trochę słabsza dostawała z butelki, druga ssała już pierś.

Od czwartej doby były już tylko na piersi, jak jest do dnia dzisiejszego. Skończyły cztery miesiące i końca naszej mlecznej drogi nie widać 🙂 

Jak wyglądały wasze pierwsze 2 tygodnie? Rutyna? Pomoce do karmienia? Co jest ważne w tych pierwszych dwóch tygodniach?

Z dziewczynkami był taki problem, że na początku bardzo dużo spały. Z racji tego, że były małe musiałam je wybudzać na karmienie nawet w nocy. Nie wołały same, a nawet niechętnie na początku jadły. Więc z zegarkiem w ręku i budzikiem karmiłam co trzy godziny. Zaczęły ładnie przybierać i położna powiedziała, że nie musimy ich już tak często wybudzać. Oczywiście później się to odmieniło. Zaczęły same wołać, budzić, a teraz potrafią jeść nawet co godzinę. 

Dla mnie bardzo pomocna była poduszka do karmienia na początku. Mogłam na niej fajnie ułożyć dziewczyny.

Ale teraz już wolę karmić je osobno, bez poduszki. Choć bywają sytuacje, że wstaną jednocześnie i jest krzyk, więc sięgam po poduszkę 🙂 Dziewczynki (jak minął okres spania) były bardzo niespokojne, zwłaszcza jedna. Były to wieczory noszenia, bujania. Żadna rutyna nie wchodziła w grę. Nie miało znaczenia czy była kąpiel, czy nie (kąpiemy co drugi dzień), czy dzień był spokojny, czy np w gościach.

Wieczorem zaczynał się koncert. Teraz uważam, że ten okres trzeba po prostu przetrwać. 

 

2019-03-02-11.41.06-1.jpg

Jak to doświadczenie różni się od poprzedniego? Czy to ze karmiłaś już piersia pierwszego synka pomoglo? Czy byly jakies rzeczy które jednak was zaskoczyły? 

Samo karmienie wygląda podobnie, aczkolwiek x2 😉

Ale na pewno doświadczenie pomogło. To z czym się borykałam w obu przypadkach to nawał. Ale z synkiem miałam przy tym bardzo duży ból piersi. On w drugiej dobie dostał smoczka i moje mleko z butelki. Tak mnie bolało, że nie byłam w stanie go dostawiać i odciągałam, przez co jeszcze bardziej rozkręcała mi się laktacja. To trwało dwa tygodnie, kiedy stopniowo zaczęłam go dostawiać i zrezygnowaliśmy z butli. Od trzeciego tygodnia był już tylko na piersi. Z dziewczynkami nie chciałam tego robić, bo nawet to odciąganie, wyparzanie itd było męczące, a zwłaszcza jak mielibyśmy to robić x2. 

Dlatego bardzo pozytywnie nastawiałam się do karmienia. Było mi już dużo łatwiej dzięki temu.

Odciągałam tylko dlatego, że nawał się pojawił i piersi były pełne mleka. Odciągałam do ulgi, przez ok tydzień. Ale dziewczynki ssały przez ten czas pierś. Oprócz tych kilku razy w szpitalu nie dostały butli. Są też bezsmoczkowe. Nie chciały, a wręcz miały odruch wymiotny przy podaniu smoczka. Trochę żałuję, bo życie ze smoczkiem było by czasami łatwiejsze 🙂

Z dziewczynkami nie miałam takiego bólu piersi jak przy synku, myślę, że dlatego było nam dużo łatwiej.

Czy dziewczynki sie roznia od siebie? I ile teraz mają i jak sobie radzicie?

Dziewczynki bardzo się od siebie różnią i z wyglądu i charakteru. Od początku Kaja była bardziej wymagająca, płacząca i do tej pory potrzebuje więcej uwagi i przytulenia. Karina jest podobna do synka, spokojniejsza. Jedną trzeba nosić do uśpienia, druga potrafi sama zasnąć w łóżeczku. Ale obie rzadko kiedy zasypiają na cycu.

Urodzone 2460 i 2550 g, po czterech miesiącach na samej piersi podwoiły swoją wagę 5070 i 5260 g.

 

2019-05-18-12.41.57.jpg

Na koniec opowiedz nam jak to jest mieć bliźniaki?

Powiem szczerze, że bardzo je kocham i nie wyobrażam sobie życia bez nich, ale nie jest łatwo. Było wiele sytuacji, w których myślałam “żeby była tylko jedna”. Z synkiem było wszystko o wiele prostsze, pierwsze dziecko, jedno, ukochany. Teraz nie dość, że jest to drugie dziecko, to są one dwie. Boli mnie czasem, że nie dostają tyle uwagi co on. Mniej tej bliskości i miłości, mniej wspólnych chwil. Z synkiem mogłam sobie pozwolić na długie przytulanie, na zaśnięcie na cycu i leżenie na mnie przez następne godziny 🙂

Dziewczyny są coraz lepiej zsynchronizowane, co jest dobre w organizacji życia. Ale brakuję mi tych momentów, żeby z każda z osobna spędzić dłużej czas. Każda chwila jest rozłożona na je obie. A jeszcze trzeba mieć czas dla synka. 

Ale jesteśmy w stanie przetrwać wszystko. Nieprzespane noce, zmęczenie, z tym daję sobie radę. Ale jest jeszcze zmęczenie psychiczne z tego powodu co wspomniałam wyżej. Nie da się tego odespać czy pójść na spacer i nie myśleć. Trzeba to po prostu przeżyć i wytrwać 🙂

Oczywiście chciałabym, żeby doba była dłuższa i mieć czas dla wszystkich dzieci taki sam. Ale nie zawsze tak się da. Myślę że ogólnie dobrze sobie radzę, oby wyrosły na fajnych ludzi 😉

A jak chcecie nas bliżej poznać to zapraszam na instagram, gdzie codziennie na story kawałek naszego życia, a na profilu już wkrótce rozszerzanie diety bliźniaczek. Będzie dużo zdjęć i inspiracji 😀

gugugainsta

Dziękuję za rozmowę :*

Monika Życka jest autorką książki „Bardzo Lubię Wcinać” którą na rynku w UK możecie nabyć u mnie – wyślij wiadomość aby zamówić. W Polsce książkę, można kupić bezpośrednio od Moniki – na stronie znajdziesz wszystkie dane.

Monika jest mamą 3 dzieci, 2,5 latka i 4 miesięcznych bliźniaczek – już niedługo dziewczynki będą miały rozszerzaną dietę. Przepisy, zdjęcia posiłków, rozpiski i planery na tydzień znajdziecie na jej stronie i na Facebooku który prowadzi.

gugugafb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s